czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział XI

Niezła kumulacja uczuć-złość,smutek,rozczarowanie,tęsknota to
wszystko w moim sercu... to wszystko w postaci łez w moich oczach.

    Dochodziła 14, kiedy samolot w którym znajdowali się Maja z Łukaszem wystartował do Polski. Maja spoglądała przez okno na oddalające się miasto które z czasem przykryła warstwa chmur. Obok niej spał Łukasz, którego wieść o śmierci żony okropnie wstrząsnęła. Po tym jak dowiedział się o tym tragicznym zdarzeniu prawie w ogóle z nikim nie rozmawiał, poprosił jedynie Maję aby wróciła z nim do Polski i pomogła mu ze wszystkimi sprawami a przede wszystkim była przy nim. Dziewczyna nie mogła jak również nie potrafiła zostawić go w takim stanie więc spakowała wszystkie swoje rzeczy i razem z nim wsiadła do samolotu. Ewa podobnie jak Maja wychowała się w domu dziecka, nie miała rodziców ani żadnej bliższej rodziny, potencjalnie to właśnie Piszczek był jej jedyna prawną rodziną i mimo tego iż od dawna nie byli razem to właśnie na niego spadła cała odpowiedzialność co do zorganizowania pogrzebu. Łukasz nigdy nie życzył Ewie źle, mimo tego jak go potraktowała, mimo tego że zostawiła go mówiąc że tak naprawdę nigdy go nie kochała wybaczył jej. Uważał że ludzie czasem błądzą i robią złe i straszne rzeczy ale nikt nie zasługuje na tak straszną śmierć. W jego głowie panował mętlik, sam nie wiedział co czuje, nie kochał już Ewy, ale też nie nienawidził, nie tęsknił ale wieść o jej śmierci wywołała u niego smutek.

 Dwa dni później
   Dochodziła 13 kiedy Maja gotowa  czekała na Łukasza siedząc w swoim pokoju jednego z warszawskich hoteli i  popijając kawę. Przypomniała sobie jej pierwsze i ostatnie spotkanie z Ewą, które nie należało do najprzyjemniejszych, jedna rozmowa wystarczyła aby dziewczyna znienawidziła tę kobietę, nie współczuła jej, nie było jej przykro z powodu jej śmierci, uważała że dostała to na co zasługiwała. Podziwiała Łukasza, który potrafił wybaczyć wszystko zło które uczyniła, zdała sobie sprawę że Łukasz jest naprawdę wspaniałym człowiekiem skoro zdolny był do takiego czynu względem byłej żony...
 Gdy dotarli na miejsce znajdowało się już tam kilka osób, byli to zapewne znajomi Ewy ze szkoły, pracy lub studiów. Po odmówieniu modlitwy za duszę zmarłej i ułożeniu kwiatów na jej grobie Łukasz przyjmował wyrazy współczucia od wszystkich. Niedługo potem na cmentarzu nie było już nikogo, zostali sami, Łukasz z obojętnością wpatrywał się w zdjęcie swojej żony ustawione między kwiatami.
-Zostawię cię samego - powiedziała niepewnie Maja.
-Nie trzeba - odparł i położył na marmurowej płycie czerwoną róże. - Żegnaj - odparł bez emocji patrząc na nagrobek, po czym posłał Maji lekki uśmiech i objął dziewczynę ramieniem.
-Wracajmy do Dortmundu, mamy przecież jeszcze kilka dni wolności - powiedział z uśmiechem, na co Maja przytaknęła i przytuliła się do piłkarza.
Po powrocie do Dortmundu Maja z Łukaszem te kilka dni spędzili w swoim towarzystwie, dobrze się bawiąc, odłożyli wszystkie troski i zmartwienia na bok, czuli się świetnie w swoim towarzystwie i dlatego też nie chcieli zadręczać się problemami. Codziennie chodzili na spacery, zakupy, imprezy, wspólnie przyrządzali posiłki przy czym mieli mnóstwo zabawy, wieczorami oglądali wspólnie filmy pijąc wino.
Nastała sobota, Majkę obudził dzwonek do drzwi oraz głośne pukanie, z początku wydawało jej się, że to sen jednak gdy pukanie nie ustawało a wręcz przeciwnie stawało się coraz silniejsze zmuszona była otworzyć oczy. Spojrzała na zegarek, dochodziła 11, ospale wstała z łóżka, dzień wcześniej razem z Łukaszem urządzili sobie mini imprezę, która nie obyła się bez alkoholu a więc teraz Majkę męczył potworny ból głowy. Zeszła na dół gdzie salon oraz kuchnia nie były w najlepszym stanie do przyjmowania gości, na samą myśl sprzątania tego Majkę jeszcze bardziej bolała głowa. Założyła na siebie bluzę Piszczka leżącą na kanapie i skierowała się w stronę drzwi wejściowych, ręką poprawiła włosy, przetarła oczy aż w końcu nacisnęła klamkę i otworzyła drzwi.
-Kacper?! - otworzyła szerzej oczy, nie mogąc uwierzyć w to co widzi.
-Maja? - spytał lekko zmieszany.
-Co ty tutaj robisz? - zapytali równocześnie.
-Mogę wejść czy będziemy tak tutaj stać? - zapytał.
Maja odsunęła się na bok i zaprosiła go do środka. Zamknęła drzwi i wypuściła powietrze, czuła że najbliższe minuty nie będą przyjemne, ogromnie bała się tego co może za chwilę nastąpić. Zacisnęła dłonie i udała się do salonu gdzie czekał Kacper, chciała podejść i przytulić się do chłopaka, gdy w tym momencie na schodach pojawił się Piszczek ubierający koszulkę. W oczach Kacpra Majka zauważyła ogromną złość, panowała cisza a powietrze stawało się coraz bardziej napięte jak również atmosfera panująca między nimi. Maja czuła ucisk w żołądku i miała wrażenie że zaraz zemdleje, nigdy w życiu tak bardzo się nie bała.
-Przyjechałem na wywiad a tu proszę, co się okazuje, moja dziewczyna z piłkarzem - powiedział z pogardą.
-Kacper ja... - zaczęła Maja zaciągając się powietrzem - To nie tak... - próbowała wydusić z siebie racjonalne wytłumaczenie jednak gromadzące się łzy w jej oczach nie pozwalały jej na to.
-Wiesz co? - zapytał patrząc jej w oczy - Dobrze się składa już dawno chciałem to zrobić - powiedział z szowinistycznym uśmiechem.
-Zrobić co?
-Zerwać z tobą, okłamałaś mnie, szukałaś pierwszej lepszej okazji aby wejść komuś do łóżka no i proszę znalazłaś, bogaty piłkarz, spełnienie marzeń co? - wycedził, jednak nie zdołał powiedzieć nic więcej ponieważ Maja wymierzyła mu siarczysty policzek a po jej policzkach spłynęły łzy.
-Ale wiesz co? - spytał trzymając rękę na swoim policzku - byłem lepszy - odparł arogancko - zdradzałem cię już wcześniej, a gdy wyjechałaś to codziennie, pamiętasz gdy do mnie dzwoniłaś i mówiłem że nie mam czasu? Byłem z inną i wcale tego nie żałuje, nie kocham cię, nigdy nie kochałem, byłaś moją zabawką - tym razem jego wypowiedź została przerwana mocnym sierpowym wymierzonym przez Łukasza, przez który Kacper upadł na ziemię, mimo tego dosłyszeć można było jego szyderczy śmiech. Podnosząc się spojrzał na Maję, wzrokiem pełnym nienawiści.
-Pozdrów swoją przyjaciółkę Lenę, może niech ci opowie jak to jest spać z chłopakiem swojej najlepszej przyjaciółki - powiedział ocierając krew cieknącą z nosa.
-Jak mogliście?! - krzyknęła Maja, tym razem to ona patrzyła na niego z nienawiścią.
-Kochamy się, to powinno ci wystarczyć, jest od ciebie lepsza pod każdym względem - uniósł jedną brew do góry, nie przerywając się uśmiechać.
-Wynoś się - wycedziła Maja - Nie chcę cię znać, nie mogę na ciebie patrzeć, brzydzę się tobą - wypowiedziała to patrząc w jego oczy.
Nic nie mówiąc chłopak udał się do wyjścia i wyszedł z domu trzaskając drzwiami, Maja wybuchnęła głośnym płaczem i osunęła się ziemie, podszedł do niej Piszczek, który tulił ją do siebie starając ją uspokoić, dziewczyna nie mogła opanować łez, szlochała co chwilę dławiąc się i zaciągając się powietrzem. Wtuliła się w Łukasza, po dłuższej chwili powoli się uspokajała, jego głos stawał się dla niej ukojeniem a silne ramiona w których ją trzymał miejsce w którym znikają problemy. Nie miała siły wstawać ani nawet się ruszać, mimowolnie zamknęła oczy a po chwili nie słyszała już nic. Łukasz powoli wziął dziewczynę na ręce i zaniósł do jej pokoju gdzie ułożył na łóżku i okrył kocem. Przez chwilę siedział obok i patrzył na dziewczynę myśląc o tym, że zrobiłby wszystko żeby tylko nie cierpiała, wiedział że będzie jej teraz ciężko i wiedział że musi być teraz przy niej i opiekować się nią. Podczas snu wyglądała tak niewinnie i bezbronnie, Łukasz nie rozumiał tego jak Kacper mógł ją tak skrzywdzić, miał ochotę zabić tego chłopaka za to że w taki sposób potraktował swoją dziewczynę.
Minęło kilka godzin, Majkę obudziły odgłosy dochodzące z salonu, usłyszała głos swojej przyjaciółki Leny, na którego dźwięk poczuła ogromną złość, natychmiast wstała i zbiegła na dół gdzie znajdowała się cała paczka.
-Jak mogłaś?! -  wrzasnęła tak głośno jak tylko mogła patrząc prosto w oczy Leny.
-Ale o co ci chodzi Maja, uspokój się. - odparła zdezorientowana Lena próbując przytulic się do Majki.
-Zostaw mnie, oszukiwałaś mnie, spotykałaś się z Kacprem za moimi plecami, spałaś z nim! - krzyknęła a po jej policzkach spłynęły kolejne łzy - Nie mogę na ciebie patrzeć - wycedziła patrząc z pogardą na przyjaciółkę. Pobiegła do swojego pokoju, zamknęła drzwi na klucz i oparła się plecami, po jej policzkach spływały kolejne łzy, których nie mogła opanować, tak bardzo ją skrzywdzili, jej ukochany chłopak którego kochała nad życie i najlepsza przyjaciółką, którą traktowała jak siostrę. Jej serce rozpadło się na milion kawałków, była rozgoryczona, pełna nienawiści i smutku.
Po chwili jednak otarła łzy i podeszła do szafy z której wyciągnęła jedną ze swoich najlepszych sukienek, udała się do łazienki gdzie wzięła prysznic, wysuszyła włosy i zrobiła makijaż, który zakrył oznaki płaczu i zmęczenia, spojrzała w lustro i zobaczyła całkiem inną dziewczynę niż ta, która stała tutaj kilka minut wcześniej, zeszła na dół gdzie panowała pustka, nie było nikogo, nawet Łukasza jednak dla Majki tak było lepiej, nie miała zamiaru tłumaczyć się z tego dokąd idzie, chciała być sama.
Wsiadła do zamówionej taksówki i udała się do najbliższego nocnego klubu. Chciała się upić zapomnieć chociaż na moment o tym wszystkim co wydarzyło się dzisiejszego dnia, o tym co ją spotkało. Weszła do klubu, w środku panował półmrok, z minuty na minutę przybywało coraz więcej osób. Majka usiadła przy barze zamawiając kieliszek czystej a zaraz po nim następne, po kilku kieliszkach czuła że kręci jej się w głowie, mimo tego nie przestawała pić, w pewnym momencie zobaczyła znajomą sylwetkę siedzącą niedaleko, po bliższym przyjrzeniu się spostrzegła iż jest to sam Robert Lewandowski, uśmiechnęła się w duszy i podeszła bliżej siadając obok napastnika.
-No proszę, ciebie bym się tutaj nie spodziewała - powiedziała zmawiając przy okazji kolejny kieliszek.
-I wzajemnie, jesteś tutaj z Łukaszem?
-Łukasz nie wiem że tutaj jestem i prawdopodobnie w ogóle nie wie że wyszłam z domu - odparła, upijając zawartość swojego kieliszka.
-W takim razie musiało stać się coś poważnego skoro jesteś tutaj i na dodatek pijesz - powiedział upijając łyk swojego piwa.
-Jak by nie było zerwanie z chłopakiem i fakt, że moja najlepsza przyjaciółka od dawna z nim sypiała to jest poważny powód.
-A więc wszystko jasne - odparł sucho.
-A co konkretnie?
-Lena... Bo to o nią chodzi prawda?
-Nie sądziłam, że to kiedyś powiem ale suka z niej, chodź zatańczymy - chwyciła jego dłoń i pociągnęła za sobą na parkiet.
Impreza coraz bardziej się rozkręcała. Maja z Robertem tańczyli cały czas, mimo tego żadne z nich nie czuło zmęczenia, oboje mieli w sobie pełno energii, alkohol który buzował w ich głowach sprawiał że czuli się jak na skrzydłach. Majka czuła się  beztrosko i swobodnie, przestały istnieć problemy, nie myślała o niczym, bawiła się świetnie a to było najważniejsze. Mijały godziny, a ona sączyła kolejne drinki wraz z Robertem. Nie przejmowała się niczym, wszystkie smutki i troski wyparowały jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, chciała aby ten stan trwał wiecznie. Oboje byli mocno wstawieni, w pewnym momencie
muzyka ucichła, a z głośników zaczęła lecieć wolna piosenka, Robert objął ją w tali a Maja oplotła rękami jego szyję, do jej nozdrzy dostała się przyjemna woń jego perfum jak również mniej przyjemny zapach alkoholu. Tańczyli w rytm wolnej melodii kiedy w pewnym momencie Robert pochylił się i musnął delikatnie jej usta a po chwili ponownie ją pocałował a  ona bez wahania odwzajemniła jego pocałunek, była zbyt pijana i tak naprawdę nie zdawała sobie sprawy z tego co robi, dopiero po chwili uświadomiła sobie co zrobiła, odsunęła się od Roberta.
-Zaraz wracam - rzuciła i ruszyła w stronę baru gdzie leżała jej torebka.
Podeszła do barmana i zabrała butelkę wódki a następnie zabrała swoją torebkę i jak najszybciej wyszła z klubu, miała nadzieję że Lewandowski nie zauważy że wyszła, nie chciała z nim rozmawiać, w jej głowie krążyło tysiące myśli. Chwiejnym krokiem ruszyła w stronę parku w którym usiadła na ławce, zdjęła swoje szpilki i położyła obok, otworzyła butelkę,  sączyła napój ostatkiem sił, miała ochotę się rozpłakać jak mała dziewczynka, była bezsilna, zmęczona a z minuty na minutę robiło się coraz zimniej, z pośpiechu i strachu zapomniała zabrać z klubu swoją kurtę a wracać też nie zamierzała. Upiła ostatni łyk i zaczęła przeszukiwać swoją torebkę, po chwili w końcu udało jej się znaleźć telefon, z ogromnym trudem wyszukała numer Łukasza i wcisnęła zieloną słuchawkę w nadzieji że Piszczek nie śpi, bądź obudzi się na dźwięk telefonu. Po czterech sygnałach usłyszała zaspany głos Łukasza.
-Łukasz... - zaczęła łamiących głosem - przyjdź tutaj, nie chcę być tutaj sama, pomóż mi...
-Gdzie jesteś?
-W parku, niedaleko tego klubu, nie wiem jak on się nazywa, nie chcę tutaj siedzieć sama, przyjdź.
-Nie ruszaj się stamtąd, zaraz będę - powiedział szybko i równie szybko się rozłączył.
Maja odłożyła telefon, podkuliła nogi, ukrywając twarz, była ogromnie zmęczona, oczy mimowolnie się zamykały, marzyła żeby znaleźć się w swoim łóżku, zasnąć i obudzić się za parę lat albo nawet wcale.
Nie wiedziała nawet kiedy minęło te kilkanaście minut w których Piszczek zdążył ją znaleźć, spostrzegła znajomą sylwetkę zbliżającą się w jej kierunku, ogromnie ucieszyła się na widok piłkarza, który od razu po podejściu bliżej okrył ją swoją bluzą i wziął na ręce, kierując się w stronę drogi powrotnej do domu a Maja przysypiała  tuląc się do jego torsu. Po około 15 minutach znajdowali się już w mieszkaniu, Piszczek zaniósł dziewczynę do jej pokoju gdzie położył na łóżku, okrywając kocem, sam położył się tuż obok niej, aby mógł czuwać czy aby na pewno wszystko z nią w porządku.
-Miłość to totalne dno - powiedziała cicho Majka. - Jest bezcelowa, bolesna i przereklamowana, nie uważasz tak?
-Mniej więcej - odparł Łukasz.
-To dobrze, że się ze mną zgadzasz... ale Łukasz?
-Tak?
-Nie pozwól mi się w tobie zakochać, ale... bądź przy mnie, i opiekuj się mną...bo potrzebuje tego, potrzebuję ciebie...
-Będę przy tobie już zawsze - powiedział czule całując ją w czoło.






kurczę no ;c tak chciałam żeby ten rozdział był idealny a wyszedł taki sobie ;c
i przede wszystkim mega długi, wybaczcie  ale nie chciałam jakoś tego rozdzielać bo potem znowu bym się nie mogła zabrać za napisanie go. Mam nadzieję że wam się spodoba i że w ogóle nie zaśniecie jakoś w połowie czytania czy coś xd  no i standardowo wybaczcie za błędy, literówki itp ale nie chce mi się tego czytać znów.
Co do następnego rozdziału to nie jestem w stanie przewidzieć kiedy dodam bo szczerze to nie mam na niego najmniejszego pomysłu, żyję nadzieją że wena mnie dopadnie i szybko coś wymyśle.
W razie jakichkolwiek pytań zapraszam tutaj ;)
Czytajcie, komentujcie, wyrażajcie opinie ;>
pozdrawiam ;*

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział X

" Wypłuczmy uczuciem goryczy szklankę, po czym zespólmy w jedność każdą tkankę. Dodajmy więc do wybranka wybrankę,  stwórzmy całość, zamiast być ułamkiem."

   Maja otworzyła oczy i spojrzała na zegarek leżący na szafce nocnej obok łóżka, dochodziła 12, przeciągnęła się i przeczesała włosy ręką. Była już całkowicie zdrowa, czuła się świetnie, była wypoczęta i wyspana jak nigdy, tego właśnie potrzebowała.  Jedynym zmartwieniem, które nie dawało jej spokoju był Łukasz, który od momentu w którym go pocałowała unika jej i robi wszystko aby z nią nie rozmawiać a jeśli już rozmawiają odpowiada półsłówkami. Maja martwiła się że to znacznie pogorszy ich stosunki, nie chciała tego a nawet bała się że to nastąpi. Chciała aby wszystko tak jak dawniej, aby zachowywali się normalnie jak zawsze. Przez czas swojej choroby miała trochę czasu, w którym mogła pomyśleć o swoim życiu, o tym co powinna zrobić ze swoim związkiem z Kacprem, wiedziała że nie może w tym dalej trwać i tym samym okłamywać chłopaka, jednego była pewna, uczucie którym darzyła Kacpra to nie była miłość, nie kochała go ale mimo tego był on dla niej tak ważną osobą, że nie wyobrażała sobie dalszego życia bez niego a tym samym zerwania z nim. To wszystko było dla niej trudne i skomplikowane. Nie wiarygodne jest to jak nasze życie potrafi się zmienić w ciągu zaledwie kilku tygodni. Poznajemy nowe osoby, powstają nowe przyjaźnie, na pewno nie tak mocne jak te które towarzyszą nam od lat, ale to one sprawiają że nasze życie staje się ciekawsze i nabiera coraz więcej wspomnień. Zakochujemy się, tym samym komplikując sobie życie dokładnie tak jak Maja. Zawsze wydawało jej się, że życie w końcu się ustabilizowało, że pomimo tylu cierpień i bólu w końcu staje się normalne, że los dał jej szczęście i że będzie już tak zawsze a jednak jak widać los przygotował dla niej jeszcze kilka niespodzianek. Postanowiła stawić temu czoła i na początek jak najszybciej porozmawiać z Łukaszem. Wiedziała, że będzie to trudna rozmowa. Tak naprawdę nie miała pojęcia co powinna mu powiedzieć. Dlaczego po pocałowała? Chciała się przekonać czy coś do niego czuje czy tez to co do niego czuje to coś więcej niż przyjaźń? Te argumenty nie były zbyt przekonujące, bała się, że Piszczek nie będzie chciał z nią rozmawiać, jednak musiała spróbować i zrobić wszystko aby między nimi było jak dawniej. Wstała z łóżka i udała się do łazienki gdzie wzięła szybki prysznic, jednocześnie układając w głowie wszystkie porozrzucane myśli oraz myśląc nad tym co powinna powiedzieć Łukaszowi, w dalszym ciągu w jej głowie nie pojawiało się żadne sensowne wytłumaczenie, żadnej myśli na ten temat, postawiła na spontaniczność z nadzieją, że wyjdzie jej to na dobre. Ubrała luźne ubrania i związała włosy. Zeszła na dół gdzie w powietrzu unosił się zapach mocnej parzonej kawy a przy stoliku czytając gazetę oraz popijając kawę siedział Łukasz. Maja usiadła na przeciwko niego, nerwowo uderzając palcami o blat stolika oraz rozglądając się po pomieszczeni.
-Łukasz... - starała się aby jej głos zabrzmiał normalnie - możemy porozmawiać?
-Oczywiście, słucham - powiedział oschle, nie odrywając się ani na moment od gazety.
Majka czuła zdenerwowanie i ogromną suchość w gardle. To był jeden głupi pocałunek, pocałunek, który wywołał tyle emocji, a jednocześnie tyle problemów.
-Czy ty...- nerwowo zagryzła wargę - czy między nami będzie już tak zawsze? - spytała patrząc cały czas w stronę piłkarza, który tym razem podniósł głowę i spojrzał w jej oczy. Przez chwilę patrzyli na siebie w całkowitej ciszy aż do momentu, w którym usłyszeli głośne trzaśnięcie drzwiami a następnie donośne głosy dochodzące z przedpokoju. Po chwili zobaczyli w salonie gromadkę swoich przyjaciół, którzy starali uporać się ze swoimi walizkami. Maja ogromnie zdziwiła się z ich wcześniejszego przyjazdu, a jeszcze bardziej zdziwiło ją to, że Nicola nic nie mówiąc, ani nawet nie witając się pobiegła do swojego pokoju na górę.
-Nie mieliście wrócić dopiero jutro?-spytała witając się z drugą przyjaciółką.
-Plany się lekko zmieniły-odparła Lena.
-Stało się coś?-spytała z niepokojem- Co z Nicolą?
-Myślę, że ją powinnaś o to zapytać.
-Pójdę do niej - powiedziała i po przywitaniu z chłopakami udała się na górę.
Zapukała do drzwi, jednak nie usłyszała zaproszenia, uchyliła je lekko i zobaczyła Nicolę zwinięta w kłębek na łóżku, natychmiast weszła do środka i usiadła na brzegu łóżka.
-Hej, słońce, co się stało? - spytała troskliwie.
Po chwili ciszy Nicola wstała i otarła oczy, które były mocno zaczerwienione, przytuliła się do Majki, której również w oczach pojawiły się łzy na widok przyjaciółki w takim stanie. Czerwonowłosa usiadła pod ścianą i oplotła rękami kości piszczelowe, westchnęła głośno wypuszczając powietrze.
-Pocałowałam Wojtka - powiedziała cicho.
-Ale to nie dlatego płaczesz, prawda?
Nicola w tym momencie opowiedziała przyjaciółce całą historię tego co działo się na promie, zaczynając od tego jak na jednej z imprez upiła się i wskoczyła do wody i jak Wojtek ją uratował a potem zaniósł do hotelu i był przy niej dopóki się nie obudziła, a ona nieświadoma tego wszystkiego mocno się z nim pokłóciła, a gdy chciała go przeprosić znalazł sobie pocieszenie u innej, i mimo tego że pewnie po części była to jej wina, myślała że jednak coś dla niego znaczy, albo przynajmniej znaczyła na tyle, że nie potraktowałby jej w taki sposób, żałowała, że od początku traktowała go w zły sposób, że nie dopuszczała do siebie myśli że może jej na kimś zależeć.
-Nie przejmuj się, Szczęsny to dupek - próbowała pocieszyć przyjaciółkę Maja - jeszcze będzie tego żałował, nie ma sensu wylewać łez. Musimy się nacieszyć sobą w końcu tak rzadko się widzimy - powiedziała z uśmiechem przytulając się do Nicoli.
-Masz rację - odparła - Nie mam zamiaru więcej płakać prze faceta a już na pewno nie przez Szczęsnego - powiedziała lekko się uśmiechając.
W tym momencie do pokoju weszła Lena, siadając obok dziewczyn.
-Wieczorem robimy ognisko - powiedziała z entuzjazmem, jednak dziewczyny nie podzielały jej radości co było widać po ich nie zbyt szczęśliwych minach.
-No co jest? - spytała ze zdziwieniem
-Będziemy sobie siedzieli przy ognisku, piekli kiełbaski, opowiadali straszne historie i może jeszcze zagramy w butelkę?
-A czemu nie?Przecież nie będziemy siedzieli cały czas w domu, popijali herbatkę i oglądali Titanica - odparła zirytowana Lena.
-Dajcie spokój, Lena ma rację, ognisko to dobry pomysł chyba, poznamy się lepiej no i przede wszystkim spędzimy miło czas, albo po prostu upijemy chłopaków i spędzimy te noc same, rozmawiając do rana jak dawniej - powiedziała z uśmiechem Maja
-Ten plan mi się zdecydowanie bardziej podoba - zachichotała Nicola.
-Zdecydowanie mi też, ale chociaż czy oni przypadkiem nie mają już dość alkoholu? Piszczek to okej ale reszta? - stwierdziła Lena.
-Trudno, jeden kac więcej nie robi różnicy, zresztą wątpię żeby im to jakoś szczególnie przeszkadzało - odparła Maja na co dziewczyny wybuchły śmiechem.
-Tylko zanim upijemy Piszczka, pozwolicie mi z nim porozmawiać? - zapytała niepewnie.
-O czymś nie wiemy? Coś się stało? - dopytywała się Lena.
-Tak jak by...- zaczęła niepewnie - to znaczy tak ale...to było całkiem przypadkiem, znaczy nie do końca, bo w sumie to chyba przez gorączkę... no ale sama nie wiem jak to się stało i dlaczego - powiedziała gubiąc się w słowach.
-Co zrobiłaś? - zapytała Nicola.
-A może co zrobiliście?
-Raczej ta pierwsza opcja - odparła Majka.
-Pocałowałaś go - wypaliła Nicola bez zastanowienia, na co Maja przytaknęła kiwając głową.
-Tylko mi nie mów, że zrobił coś w stylu Szczęsnego - powiedziała Lena groźnym tonem.
-Nie, on po prostu mnie unika, nie rozmawia ze mną prawie w ogóle od tego momentu, źle się z tym czuję i boję się że teraz tak właśnie będą wyglądać nasze relacje.
-Przejdzie mu - uspokajała ją Nicola - nie przejmuj się tym tak, myślę że on nie będzie potrafił długo cię unikać i nie rozmawiać z tobą, zobaczysz.
-A że tak zapytam - wtrąciła Lena - ty pamiętasz, że masz chłopaka, który ma na imię Kacper? - spytała, po czym nastała krępująca cisza.
-Pamiętam...Jednak w tym momencie wolałabym nie poruszać tematu dotyczącego jego.

**
Reszta dnia minęła w mgnieniu oka. Najpierw wszyscy udali się na miasto w celu zakupienia wszystkich potrzebnych rzeczy, potem wystarczyło tylko wszystko odpowiednio przygotować no i przede wszystkim rozpalić ognisko, czym zajęli się Marco wraz z Mario, i mimo wielu trudności ostatecznie udało im się rozpalić ogień. Dochodziła 21 , kiedy wszyscy świetnie się bawili, Marco rozśmieszał każdego swoimi różnego rodzaju opowieściami, a po jakimś czasie dołączył do niego Mario, który opowiedział wszystkim kilka historii, które przeżyli razem z Reusem. Dziewczyny natomiast bardzo sprytnie wykonywały swój plan upicia piłkarzy co jakiś czas polewając piłkarzom jakiś trunek i mimo tego, że któryś z nich odmawiał po chwili i tak został przekonany odpowiednimi argumentami. Maja również wypiła kilka kieliszków, po których czuła się mniej zdenerwowaną rozmową na która czekała. W momencie, gdy chciała podejść do Łukasza zadzwonił jego telefon a ten oddalił się od ogniska by go odebrać. Minęło około 10 minut, które dla Majki ciągnęły się w nieskończoność, w głowie miała już kilka wersji tego co chciała powiedzieć Łukaszowi, przez te 10 minut przez jej głowę przeszło tysiące różnych sytuacji tego jak może on zareagować i co powiedzieć. Gdy Łukasz wrócił nastała ogromna cisza, z wyrazu twarzy Łukasza można było odczytać, że coś się stało, w jego oczach widniała pustka i ból, który Maja zauważyła mimo tego że wokół panował półmrok, znała to ponieważ już kiedyś zastała Łukasza w takim stanie.
-Ewa nie żyje... Miała wypadek, jej samochód spadł ze skarpy - powiedział drżącym głosem jednocześnie ukrywając twarz w dłoniach.


wydawało mi się, że ten rozdział będzie dłuższy ale wyszedł jak zawsze, no i ogólnie mi się nie podoba ale musiałam w końcu dodać, może się nie zanudzicie czy coś xd
następny może będzie za tydzień może za dwa, to się okaże jeszcze ;)
wybaczcie jeśli pojawią się jakieś błędy ale szczerze to nie chciało mi się tego sprawdzać i poprawiać :D
czytajcie i komentujcie gdyż iż wasze komentarze są bardzo ale to bardzo motywujące <3
wybaczcie że nie komentuje rozdziałów na waszych blogach a kurczę usunęła mi się lista blogów obserwowanych i nie wiem kiedy pojawiają się nowości u was :c postaram się szybko coś na to poradzić i nadrobić zaległości ;)
pozdrawiam <3

sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział IX

 Największym błędem jest udawanie, że to co nas boli, jest nam obojętne.

   Minęło już kilka godzin od kąd prom na którym odbywała się nocna impreza dopłynął do brzegu aby wszyscy uczestnicy udali się do hoteli w celu odpoczęcia, nabrania sił by wieczorem znów powrócić na pokład i dobrze się bawić aż do kolejnego wschodu słońca. Dochodziła 8, do pokoju hotelowego przez okno wdzierały się promienie słoneczne, rozpoczynał się kolejny  piękny, wakacyjny dzień. Nicola z trudem otworzyła oczy do których dotarło przerażająco jasne światło. Całkiem zdezorientowana próbowała przypomnieć sobie ubiegłą noc, jednak bez skutku, w jej głowie panowała totalna pustka, pamiętała tylko kilka momentów z początku imprezy. W głowie krążyło wiele pytań na które nie znała odpowiedzi. Próbowała podnieść się na łóżku, lecz każda część jej ciała odmawiała posłuszeństwa. Jej głowa była dziwnie ciężka, a każdy szmer sprawiał jej ból. W tej chwili zobaczyła postać siedząca w fotelu na przeciwko niej, początkowo widziała jak za mgłą, wydawało jej się że jest dziwnie znajomy, jednakże nie umiała skojarzyć twarzy w tym momencie. Dopiero po chwili obraz się ustabilizował a Nicola zobaczyła Wojtka przyglądającego się jej z uśmiechem, jego błękitne oczy, były bardzo zaspane. Pomimo tego, wyglądał uroczo w białym podkoszulku przylegającym do jego muskularnego i równomiernie opalonego ciała. Jego blond włosy były aktualnie w stanie, tak zwanego artystycznego nie ładu, a na twarzy widniał uśmiech, przez który można było ujrzeć jego śnieżnobiałe zęby.
-Cześć alkoholiku - powiedział z ogromnym uśmiechem - Jak się czujesz ?
-Co się wczoraj działo ? Jak się tutaj znalazłam ? - spytała, zmęczona wysiłkiem jaki włożyła by zadać to pytanie.
-Trochę przesadziłaś z alkoholem - powiedział siadając obok niej - Gdyby nie ja, było by z tobą źle a więc tak jak by zawdzięczasz mi życie,  liczę na miłe podziękowanie - odparł z dumą.
-Wolałabym umrzeć niż zawdzięczać Ci życie - wymruczała rzucając się na łóżko jednocześnie chowając głowę pod poduszką.
-Miałem nadzieję że będziesz milsza.
-Myślałeś że wpadnę ci w ramiona i zacznę dziękować ? - wycedziła podnosząc lekko głowę - A może chciałeś się przez to ze mną umówić ? Przykro mi nie jestem organizacją charytatywną, a teraz możesz mnie zostawić w spokoju  nie potrzebuje opiekunki - odparła ze złością ponownie ukrywając twarz pod poduszką.
-Wiesz co ? - odparł podniesionym głosem Wojtek - jesteś mała, głupia i rozpieszczona, myślałem że to po prostu twój charakter ale nie, ty  jesteś wredna, rozpuszczona i pozbawiona jakichkolwiek uczuć, odpychasz je od siebie jak by były czymś złym,  nie zdajesz sobie sprawy z tego jaka jesteś egoistyczna, zawsze chcesz sobie ze wszystkim radzić sama i odrzucasz pomoc innych, nie rozumiem tego jak taki ktoś jak ty może mieć przyjaciół oraz tego że kiedykolwiek mogłaś mi się podobać i byłem tak głupi że przez dłuższy czas mi na tobie zależało, ty na to nawet nie zasługujesz, możesz sobie robić co zechcesz nie obchodzi mnie to już, Masz zaburzenia emocjonalne, psychiczne, uczuciowe i w ogóle, a ja od teraz mam to w dupie - wycedził a następnie wybiegł z pokoju głośno trzaskając drzwiami.
Nicola przez chwilę leżała w ciszy,  zdała sobie sprawę że może nie powinna być aż taka przecież Wojtek jej pomógł a ona potraktowała go w taki sposób. Zastanawiała się dlaczego zachowuję się tak w stosunku do niego. Co w nim lubiła?  Na pewno spojrzenie, którym zwabił ją do siebie przy pierwszym spotkaniu, uśmiech który nie schodził mu z twarzy, sposób jaki się poruszał, z grubsza wszystko co było widać na pierwszy rzut oka - było nie do ominięcia. Przyciągał śmiałością i pewnością siebie. Nie wiązała z Nim jakichś szczególnych nadziei. Wiedziała, że mają inny charakter, sposób spędzania wolnego czasu, inne zdanie w wielu sprawach. Jednak gdzieś na dnie serca zabolały ją jego słowa. Był jej ideałem, od zawsze pragnęła go poznać a kiedy to się stało potraktowała go w tak okropny sposób. Zastanawiała się nad tym wszystkim aż w końcu zamknęła oczy i zasnęła.
-Nicola musimy porozmawiać ! - usłyszała ponownie trzaśnięcie drzwiami a następnie donośny głos przyjaciółki. W dalszym ciągu czuła się okropnie i nie miała siły otwierać oczu.
-Nie teraz - westchnęła - neurony mi się jeszcze nie obudziły, porozmawiamy później - wyszeptała.
-Teraz, i nie przyjmuję odmowy - powiedziała głośno Lena jednocześnie siadając obok Nicoli, ściągając koc którym była okryta. Czerwonowłosa z trudem wstała, przecierając oczy, usiadła po turecku spoglądając zmęczonym wzrokiem na przyjaciółkę.
-A więc słucham ? - powiedziała unosząc jedną brew do góry.
-To raczej ty mi powiedz, dlaczego taka jesteś ? - spytała.
-Chodzi o Szczęsnego ? - przewróciła oczami - Na pewno chodzi o niego, poskarżył się ? powiedział jaki to on jest biedny ? 
-Nicola, ty sobie naprawdę nie zdajesz sprawy co on zrobił ? - spytała Lena ze spokojem.
-Co niby zrobił ? - prawie krzyknęła -  Pomógł pijanej dziewczynie znaleźć się w pokoju, to go nie czyni bohaterem - westchnęła obojętnie.
-A to że wyciągnął tonącą dziewczynę z wody, zaniósł ją tutaj i czuwał czy aby na pewno wszystko z nią w porządku ? - tym razem Lena uniosła głos - Widziałaś to ? - spytała chwytając Nicolę za nadgarstek oraz wskazując dużego siniaka na zewnętrznej stronie kości promieniowej - Zrobiłaś to sobie na promie, wchodząc na barierkę a potem skacząc do wody - urwała spoglądając na przyjaciółkę - Nicola, on dosłownie uratował ci życie.
Dziewczyna osunęła się na łóżko zakrywając twarz rękami, nie miała pojęcia co powinna teraz zrobić, chciała przeprosić Szczęsnego a przede wszystkim podziękować ale nie bardzo wiedziała jak miała to zrobić.
-Gdzie on teraz jest ? - spytała, jednak Lena nie zdążyła odpowiedzieć ponieważ do pokoju weszli Marco i Mario oraz Wojtek siłą wciągnięty do pokoju przez Roberta.  Mario wraz z Marco rzucili się na łózko, kładąc się obok Nicoli, natomiast Robert usiadł obok Leny a Wojtek usiadł w fotelu na drugim końcu pokoju zagłębiając się w ekran swojego telefonu. 
-Dzisiejsza impreza aktualna ? - spytał niepewnie Reus.
-A dlaczego miałaby nie być ? - odparła oburzona Nicola - aktualna jak najbardziej.
-Jak ty się w ogóle czujesz ? - spytał Robert.
-Jak każdy człowiek na mega kacu - odpowiedziała uśmiechając się - wezmę prysznic i wszystko będzie po staremu.
-Ale może lepiej nie pij więcej - stwierdził Lewandowski.
-Możemy do tego nie wracać ? - spytała - Mamy prawie cały dzień jak go wykorzystamy ? 
-Nie wiem jak wy ale my, czyli nasza męska część idziemy na siłownię - odparł Reus z uśmiechem - a wy tymczasem macie czas na plotki czy co tam chcecie - mówiąc to wszyscy zaczęli powoli zbierać się oraz kierować w stronę wyjścia. Nicola chciała w tym momencie porozmawiać z Wojtkiem jednak ten jako pierwszy opuścił jej pokój. Udała się do łazienki gdzie wzięła odprężający prysznic, zimna woda sprawiła że poczuła się znacznie lepiej, zmęczenie zniknęło, zniknął także ból głowy. Ubrała się  i związała włosy, następnie razem z Leną udały się na zakupy na których spędziły znacznie większą cześć dnia, Nicola postanowiła nie przejmować się przez te kilka godzin Wojtkiem oraz całą zaistniałą sytuacją, obiecała sobie że przeprosi go wieczorem. Dziewczyny  poważnie rozmawiały jak również dość często się śmiały, uwielbiały spędzać czas w swoim towarzystwie, brakowało im tylko Majki która została razem z Łukaszem w domku, postanowiły że zadzwonią do niej następnego dnia aby dowiedzieć się jak się czuje oraz co u nich. Kiedy wróciły do hotelu  dochodziła 18, do rozpoczęcia imprezy zostało im około dwóch godzin, postanowiły tylko coś zjeść a następnie każda z nich udała się do swojego pokoju aby się przygotować. Niecałe dwie godziny później obydwie były gotowe. Lena  weszła do pokoju swojej przyjaciółki gdzie ta ostatecznie układała swoje włosy. Następnie obie udały się na dół gdzie przy wejściu czekali na nie zniecierpliwieni piłkarze, Nicola szukała wzrokiem Wojtka jednak nie było go nigdzie w pobliżu, dopiero po chwili Robert, który zauważył jej zdenerwowanie wytłumaczył, że Wojtek wyszedł wcześniej. 
Po 15 minutach cała piątka po raz 3 wchodziła na pokład promu, najpierw okropna kolejka, w której każdy chciał wejść jak najszybciej, potem odprawa czyli sprawdzenie biletów i dowodów a następnie odpływ od brzegu w głąb morza i rozpoczęcie kolejnej wspaniałej imprezy. Mario i Marco jak zwykle zniknęli gdzieś w tłumie zabierając ze sobą przy okazji Roberta jednocześnie zostawiając dziewczyny same, jednak nie stwarzało im to najmniejszego problemu, usiadły na swoich ulubionych miejscach przy barze zamawiając ulubione drinki. Rozmawiały, a przynajmniej starały się rozmawiać co było dość trudne przy tak głośnej muzyce. Tańczyły w rytm swoich ulubionych piosenek, co chwilę przysiadając na chwilę aby złapać oddech.
Dochodziła 23 kiedy Nicola zamówiła kolejnego drinka, mimo sprzeciwu swojej przyjaciółki. Rozglądała się nerwowo po ogromnej sali ze zdenerwowaniem.
-Widzisz gdzieś Wojtka ? - spytała przyjaciółki prawie krzycząc, jednak ta tylko pokiwała przecząco głową - Jeśli będzie trzeba wejdę za nim nawet do męskiej łazienki - stwierdziła.
-Ty naprawdę jesteś zdesperowana - odparła Lena śmiejąc się. 
Nicola zaczęła nerwowo uderzać paznokciami o blat baru sącząc przy tym swój napój, w dalszym ciągu szukając wysokiego blondyna. Była już prawie przekonana że nie zobaczy go dzisiejszej nocy gdy jej uwagę przykuła pewna tańcząca para, a po przyglądnięciu się zobaczyła że jest to właśnie Wojtek tańczący z jakaś blondwłosą dziewczyną. Zacisnęła pięść widząc tych dwoje. Lena widząc złość oraz chęć mordu w oczach przyjaciółki spojrzała w miejsce któremu przyglądała się dziewczyna. Uśmiechnęła się pod nosem, spoglądając na nią.
-Wcale ci na nim nie zależy co ? - spytała, upijając łyk sex on the beach.
-Założę się, że gdybym teraz tam podeszła i go na przykład pocałowała nie protestował by - powiedziała z pewnością.
-Założę się, że zwątpiłabyś w ostatniej chwili i po prostu byś się z nim pokłóciła.
Nicola nerwowo wstała, jednak przez moment się zawahała i ponownie usiadła przy barze zamawiając kieliszek czystej, którą natychmiast wypiła lekko się krzywiąc, odstawiła kieliszek i ruszyła w stronę parkietu tym razem się nie wahała, szła odważnie stawiając kroki, mimo tego że ogromnie się denerwowała a jej serce biło jak oszalałe. Bała się tego jak Szczęsny zareaguje, pierwszy raz w życiu tak bardzo się bała, może dlatego że pierwszy raz w życiu tak bardzo jej na kimś zależało, żałowała tylko że tak późno zdała sobie z tego sprawę. Stanęła na przeciwko Wojtka, który od razu ją zauważył przez co przestał tańczyć, oboje stali przez moment przyglądając się sobie nawzajem.
-Chciałaś coś ? - zapytał w końcu Wojtek.
-Owszem - powiedziała z lekkim uśmiechem po czym podeszła bliżej chłopaka, wspięła się na palcach i złożyła ja jego ustach namiętny pocałunek, który natychmiast odwzajemnił. Nicola oplotła ręce wokół jego szyi, wspięła się wyżej i przycisnęła usta do jego ucha.
-Może i jestem zepsuta, wredna i egoistyczna, czasami nienawidzę siebie samej. Może czasami denerwuję się i komplikuję swoje życie. Może i jestem mała, ale mam uczucia, którymi potrafię darzyć innych - wyszeptała.
Wojtek nachylony w jej stronę  intensywnie wpatrywał się w jej oczy.
-Żaden normalny chłopak z Tobą nie wytrzyma - szepnął do jej ucha.
- Nie mam zamiaru polemizować z Twoją opinią, gdyż jest prawdziwa. I dlatego od dziś szukam wśród nienormalnych - odparła z lekkim uśmiechem.
-A więc szukaj dalej, bo ja nie jestem zainteresowany -odpowiedział Szczęsny z aroganckim uśmiechem.
Podszedł do dziewczyny z którą wcześniej tańczył i obejmując ją zniknął gdzieś w tłumie, zostawiając zdezorientowaną Nicolę samą po środku sali. Stała tam nie zwracając na nic uwagi, w jej głowie krążyło tysiąc myśli, była zirytowana i zła a jednocześnie w jej oczach pojawiły się łzy. Zaciskała pieści na myśl o wydarzeniach z przed chwili. Myślała o tym jak bardzo nienawidziła tej cholernej słabości do niego a teraz również niego.


Witam ;*
wybaczcie że dodaje rozdział dopiero po dwóch tygodniach ale kompletnie się za niego nie mogłam zabrać, poprawiałam, zmieniałam chyba ze sto razy aż w końcu wyszło tak że napisałam na spontana całkiem inaczej niż miało być na początku xd mam nadzieję że się wam spodobają te wypociny ;D
wybaczcie jeśli pojawią się jakieś błędy ale nie chciało mi się już tego sprawdzać. ;x
nie jestem w stanie określić kiedy dodam następny, nie mam nawet na niego pomysłu ale teraz jakoś więcej luzu w szkole więc może coś wykminie ;*
pozdrawiam ;*